• Specjalistyczna Poradnia Psychologiczno-Pedagogiczna dla Dzieci z Niepowodzeniami Edukacyjnymi
  • 12 422 43 83,
    660 637 312
  • SPPPDDZNE na Facebook

Kontynuujemy cykl artykułów i materiałów przygotowywanych przez naszych specjalistów. Przypominamy, że krążymy wokół tematu specyficznych trudności w uczeniu się. 

W tym miesiącu, w śnieżne popołudnie ❄️☃️ przedstawiamy państwu opowieść przygotowaną przez Panią Izabelę Jackowską, logopedę i pedagoga w naszej Poradni. 

Serdecznie zapraszamy do lektury.

Jest jesień 2015 roku, Tomek ma siedem lat. Jest radosny i pełen energii. We wrześniu rozpoczął naukę w I klasie.

Rodzice mieli dużo obaw, jak sobie poradzi w szkole. Już w przedszkolu, a zwłaszcza w  zerówce zauważali, że syn nieprawidłowo trzymał ołówek, nie lubił rysować. Niechętnie uczył się liter, pisał ich lustrzane odbicia. Mylił litery podobne kształtem. Miał trudności z zapamiętywaniem wierszyków i piosenek a także dni tygodnia. Był lubiany przez kolegów, ale często wycofany i nieśmiały w relacjach z dziećmi. Chętnie układał klocki, budował raczej z wyobraźni, niechętnie wg instrukcji.   Lubił gry zespołowe, chociaż na tle grupy widoczna była jego mniejsza zborność ruchowa. Nie potrafił stać na jednej nodze. Miał kłopot z nauką jazdy na rowerze. Od czwartego roku życia, z powodu opóźnionego rozwoju mowy został zakwalifikowany na zajęcia logopedyczne. Mówił bardzo niewyraźnie. Miał kłopot z opowiadaniem krótkich historyjek. Konieczne było rozwijanie słownictwa. Rodzicom zalecono konsultację u lekarzy - audiologa w celu zbadania słuchu i u okulisty. Okazało się, że chłopiec słyszał prawidłowo i miał niewielką wadę wzroku.

Po kilku miesiącach nauki w szkole rodzice dowiedzieli się, że ich syn nadal ma kłopot w zakresie zapamiętywania liter, ich odwzorowywaniem a także z odczytywaniem prostych wyrazów. Zauważono problem z koncentracją uwagi.  Rodzicom zaproponowano konsultację w Poradni Psychologiczno – Pedagogicznej. Okazało się, że Tomek należy do grupy dzieci ryzyka dysleksji. Spotkali się już wcześniej z tym określeniem. Wiedzieli, że dotyczy ona specyficznych trudności w czytaniu i pisaniu.

Rodzice Tomka widzieli, ile chłopiec wysiłku wkłada w naukę, że czasami traci chęć do pisania.  Dowiedzieli się, że na wykonanie zadań, potrzebuje więcej czasu niż rówieśnicy. Potrzebował wsparcia przy odczytywaniu poleceń do zadań. Nie rozumiał samodzielnie czytanych dłuższych zdań. Zaczął korzystać systematycznie z  dodatkowych zajęć korekcyjno – kompensacyjnych w szkole. Nadal uczestniczył w terapii logopedycznej. 

Mama i tata, mimo, że czasami nie byli pewni, czy wystarczająco pomagają synowi, starali się go wspierać. Byli na bieżąco w kontakcie z nauczycielami i terapeutami, regularnie chodzili na spotkania dla rodziców.

A w domu tak jak mogli, pomagali. Zadbali w domu o miejsce do nauki. Wzięli pod uwagę wskazówki pani pedagog, żeby na biurku leżały tylko przedmioty potrzebne w tym momencie do nauki. I to się sprawdzało. Tomek lepiej koncentrował się na zadaniu. Chociaż często buntował się, nie chciał odrabiać lekcji. Mama Tomka wspomina jak syn krzyczał „Pozwólcie mi żyć !”. Starali się go zrozumieć, chociaż często bywali bezsilni. Ogarniało ich zwątpienie, czy są dobrymi rodzicami, miewali poczucie winy. Doceniali wysiłek syna i tak jak umieli, motywowali go do codziennych, systematycznych  ćwiczeń w czytaniu i pisaniu.

Wiedzieli, że dziecko najlepiej uczy się podczas własnych różnych aktywności. W opinii otrzymanej z poradni wyczytali, że dziecko potrzebuje polisensorycznych, wielozmysłowych doświadczeń, żeby się czegoś nauczyć i lepiej zapamiętać. Wspólnie gotowali. Ciekawym przeżyciem było pieczenie ciasta z wykorzystaniem starej babcinej wagi.
 A przy okazji niezłej zabawy – nauka i porównywanie ciężaru mąki, jajek i ciasta – gramy i kilogramy. Ułamków Tomek nauczył się podczas krojenia pizzy i jabłka. Bardzo lubił majsterkować razem z tatą. Precyzja ruchów ręki była coraz lepsza. A najważniejsze zadowolenie na jego twarzy z naprawionego starego krzesła.  Młodszego brata nauczył grać w warcaby i pozwalał mu czasem wygrywać .

Rodzice zadbali o ruch syna na świeżym powietrzu i możliwość uprawiania sportu. Tomek lubił grać w piłkę nożną i wyraził chęć udziału w zajęciach sportowych na boisku. Uczył się tutaj rywalizacji, ale też współpracy w grupie. Wytrwałości i konsekwencji.

Często wyruszali w weekendy na wycieczki krajoznawcze. Zawsze bardzo lubili tak spędzać soboty i niedziele. Wiedzieli, że podczas spacerów rozwija się wiedza dziecka, przybywa nowych słów. Można rozmawiać o kierunkach świata i nauczyć się posługiwania mapą. Obserwować pogodę i zmiany związane z porami roku. 

Teraz z perspektywy kilku lat, widzą efekty. I mimo, że Tomek nadal robi błędy ortograficzne, czyta i pisze coraz sprawniej. Lektury czasami są ciekawsze w formie audiobooków, kiedy może jednocześnie słuchać i czytać.  Miewa jeszcze kłopoty z wymową dłuższych słów. Czasami ma trudność w zapamiętaniu nowych pojęć. Ale ma też „swoje życie” poza szkołą.

Dzisiaj Tomek jest piłkarzem w grupie młodzików. Wytycza nowe trasy wspólnych wycieczek. Chce zostać przewodnikiem górskim.   I wie, że zawsze może liczyć na rodziców, którzy w niego wierzą.

Opracowała: Izabela Jackowska, logopeda pedagog

Grafika: Małgorzata Karakuszka





Opublikowano 10 gru 2020